30 cze

Słuchanie i uwzględnianie jako droga do tego by mieć to co chcemy!

Znowu o zaufaniu tekst, a może o samodzielności?

Przede wszystkim jednak to moje świętowanie…

Kiedy zostałam mamą zastanawiałam się w jaki sposób budować zaufanie u moich dzieci. Jak w wspierać uczyć ich tego, że sięganie po to, czego chcą ma sens? Jak pomóc im budować zaufanie, że jest możliwe aby miały to co chcą przy jednoczesnym uwzględnianiu innych? Co zrobić, aby miały przeświadczenie, że mimo porażek warto przekraczać swoją nieśmiałość czy lęki?

Starałam się pokazywać im jak ja to robię i wspierać ich w szukaniu własnych rozwiązań. Rozwiązań, które będę wychodziły właśnie z zaufania.

Dlatego dziś świętuję wydarzenie z przed kilkunastu dni.

A oto i historia:

Mój syn ma w szkole zajęcia z wf oraz różne zajęcia ruchowe fakultatywne. Mi i jego tacie, zależy na tym, aby miał dużo ruchu, więc Kacper chodzi na różne ruchowe zajęcia dodatkowe 4 razy w tygodniu. W dniu, kiedy wypadały zajęcia fakultatywne z wf odebrałam telefon. Dzwonił mój syn, co nie jest częstym przypadkiem, ponieważ nie posiada telefonu, z którego mógłby do mnie zadzwonić ze szkoły. Okazało się, że Kacper powiedział pani ze świetlicy jaką ma sprawę do mnie i dogadał się z nią, że może zadzwonić z jej telefonu. Gdyby to była moja nieśmiała córka pewnie już w momencie, kiedy dotarłaby do mnie ta myśl cieszyłabym się ogromnie. Cieszyłabym się, że ona wiedząc co chce nie zawahała się zwrócić o pomoc do dorosłego spoza rodziny (to dla niej byłoby dużym przekroczeniem swojej strefy komfortu).

Kacper nie ma kłopotu z proszeniem dorosłych o pomoc, więc choć przez moment zaskoczona skupiona byłam na słuchaniu, po co właściwie dzwoni. Kiedy usłyszałam, że nie chce iść na zajęcia z wf i prosi, aby go wcześniej odebrać dopadła mnie bezsilność i duże zmęczenie. Miałam myśli typu:

„Znów się miga”, „Czemu on unika ruchu?”, „Będzie mnie przekonywał”.

Byłam tak bardzo zanurzona w tym co się ze mną dzieje, że nie mam ochoty słuchać jego wyjaśnień, ani próśb.

Znacie ten stan?

W tym momencie usłyszałam pytanie, czemu ja chcę, aby on poszedł. Wzięłam oddech i szukałam odpowiedzi. Po chwili powiedziałam mu, dlaczego ważny jest dla mnie jego ruch, o mojej trosce i o tym, że chcę mieć pewność, że jest równowaga między tym co dostaje dla umysłu i dla ciała. I nagle puff, jakby zrobiła mi się przestrzeń w środku, we mnie, kiedy to wypowiedziałam.

Zapadła cisza, Kacper powiedział „acha”.

Wtedy ja stałam się ciekawa czemu on chce wrócić do domu więc zapytałam o to. Usłyszałam o tym, że się nudzi na tych właśnie zajęciach i dlaczego. I choć nadal nie miałam pomysłu co zrobić ucieszyłam się tym, że mój syn z takim spokojem ze mną rozmawia. Ucieszyłam się, że mnie wysłuchał i że opowiada mi o swoim świecie. Wtedy Kacper zapytał mnie co ja na to, że on wróci do domu i umówimy się na to, że przez określony czas (ustalony przeze mnie) on będzie różne ruchowe rzeczy robił np. poskacze na trampolinie, pochodzi po trawie prowadząc piłkę i może coś jeszcze co ja chcę.

To właśnie świętuję !

Doświadczyłam tego, że mój syn postarał się o to, by to na czym mu zależy się wydarzyło. Był gotów mnie wysłuchać, aby uwzględnić to co dla mnie ważne. Szukał rozwiązań, które uwzględnią jego i mnie.

Takich zdarzeń chcę więcej. Nie tylko u mnie w domu. Nie tylko z dziećmi. I Wam tego życzę!

Ola

2 thoughts on “Słuchanie i uwzględnianie jako droga do tego by mieć to co chcemy!

  1. Przeczytałam Olu Twój interesujący wpis i zastanawiam się, czy Kacper bedzie chciał chodzić na następne zajęcia z WF. Dzieci tego nie lubią i szukają wymówek, żeby w tych zająciach nie uczestniczyć. Tym razem udało mu się Ciebie przekonać, zeby nie pójśc na zajęcia. Następnym razem bedzie trudniej, jednej i drugiej stronie. Zajęcia WF są koniecznei jak ktoś nie lubi WF-u, zawsze będzie się nudził i nie będzie mu się podobało, choćby nauczyciel „stawał na głowie”. Trzebaby Kacprowi wytłumaczyc (dotrzeć do niego), ze ćwiczenia na WF-ie są wszechstronne i potrzebne do prawidłowego rozwoju człowieka. Pozdrawiam. Bożenna

  2. Och mam nadzieję, że to jednak nie nastąpi :) zwłaszcza, że właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny.Tzn. że Kacper będzie jednak chodził na zajęcia z WF.
    Gdyby jednak, mając w pamięci opisaną przeze mnie rozmowę, próbował kolejny raz mnie namawiać (co w zeszłym sezonie nie miało miejsca), to pewnie bym mu powiedziała o moich wątpliwościach:
    - że chcę, aby chodził i dlaczego to dla mnie ważne
    - że to już kolejny raz i chcę wiedzieć czemu to się powtarza.
    Dopytałabym bardziej co jest kłopotem, bo dla mnie jeśli coś ma formę powracającą oznacza, że jest jakiś problem, który nie został w pierwszej rozmowie rozwiązany.

    Jednocześnie niestety nie mam przekonania, że zajęcia WF w takiej formie w jakiej były oferowane w zeszłym roku klasie Kacpra miały wymiar wszechstronności. Zatem nie użyłabym tego argumentu. To jednak odrębna kwestia do rozwiązania ze szkołą. Faktycznie miałam wręcz poczucie, że zajęcia są prowadzone „na odwal się”.
    Liczę, że w tym roku szkolnym będzie w tym względzie poprawa i trafi nam się wspaniały nauczyciel, który będzie rozbudzał w dzieciach chęć do ruchu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>